Dziękuje że się odzywacie, łatwiej jest ogarnąć swoje myśli jeśli ktoś pokaże Ci świat z innej strony.
Od weekendu jest gorzej, jem i wymiotuje. Byłam u rodziców i chyba przez to złapałam takiego stresa. Oni chcą pomóc, jednak ja czuje że ja ich pogrążam, że ranie.
Życie się kręci, leci, ucieka przez palce. Każdy dzień jest inny.
Cieszę się że spotkałam tego człowieka, jest cudowny. Uwielbiam jak myślę o nim i czuje jego zapach, uczucie które się tworzy między nami mnie przeraża. Nie chcę się zakochać, ale nie mam chyba na to wpływu. Nienawidzę zakochania, nie lubię tego stanu bo wtedy siebie nie kontroluje.
Choć to co się dzieje między nami jest powolne i skromne, to i tak wiem że gdyby teraz zniknął czuła bym się źle, dziwnie? Nie wiem jak ale na pewno było by to dalekie od dobrego samopoczucia. Wczoraj siedzieliśmy u niego i po prostu się uczyliśmy, każdy na swoje studia, każdy co innego, a jednak cały czas razem.
Widziałam wczoraj że był smutny gdy widział moje ręce.
Boję się go zranić
Boję się że nie zrozumie
Boję się że będzie chciał pomóc, a ja pomocy nie chce.
zaburzenia odżywiania... Stwierdzono zaburzenia 2 miesiące w szpitalu i nic Anoreksja i bulimia nie odeszły
wtorek, 27 października 2015
sobota, 24 października 2015
69...
Czemu ja tak w siebie nie wierze?
Dlaczego podważam uczucia drugiej osoby, nie wierze w ludzi?
Mam wrażenie że wszyscy udają, że nikt nie jest szczery...
Przez to człowiek jest nieszczęśliwy, umiera w środku.
Jednak wczoraj czułam się szczęśliwa. On będąc przy mnie daje mi tyle szczęścia. Wczoraj o drugiej w nocy, siedziałam w jego mieszkaniu z nogami za oknem, on mnie przytulał. Nic nie mówiliśmy a ja czułam wielkie szczęście i strach że jak się dowie że jestem chora, że siedziałam w psychiatryku zostawi mnie. Mówi że mam zapomnieć o przeszłości, kiedy całuje moje blizny. Tyle że moja przeszłość jest moją teraźniejszością Jest na tyle straszna że nie da się o niej zapomnieć, zresztą zawsze gdy ląduje z głową w kiblu przypomina mi się że jestem nienormalna. Kiedy nie jem cały dzień, przypomina mi się że nikt tego nie rozumie.
Boję się że niszczę ludzi.
Widzę jak moja współlokatorka patrzy na mnie z podziwem, a ja obwiniam się że kolejną osobę wpędzam w chorobę.
Nie powinnam mieć styczności z ludźmi....
środa, 21 października 2015
68...
I co mam Ci powiedzieć?
Że nie mogę?
Że to był błąd?
Że nie mogę być z tobą?
Nie potrafię...
To był błąd
Poznałam kogoś nowego, i widzę z nim przyszłość, nie z tobą.
Czy to fair? Nie wiem, ale czy można do czegoś się zmuszać?
Idę spać i myślę o kimś innym, myślę o nim bo to on się mną interesuje.
Kiedy w nocy się we mnie wtulał, czułam przeraźliwe szczęście, bo czułam że tak bardzo na mnie czekał, kiedy rano mnie całował czułam że chce być właśnie ze mną.
Nie jestem z Arkiem zostawiłam go. Nie mogłam, to była ciągła walka o to by nie myśleć że się jest zabawką do łóżka.
Nie jem.
Co może się stać jak nie jem? Mogę tylko umrzeć, tak samo jak bym jadła.
3,5 kg od 1 października, czy to nie ładny bilans?
od piątku do poniedziałku zjadłam 3 wafle ryżowe.
dziś zjadłam 2 bułki. i i tak po drugiej już mi nie dobrze. Nie potrzebnie ją jadłam
Nie wiem czy żyć czy umierać
Że nie mogę?
Że to był błąd?
Że nie mogę być z tobą?
Nie potrafię...
To był błąd
Poznałam kogoś nowego, i widzę z nim przyszłość, nie z tobą.
Czy to fair? Nie wiem, ale czy można do czegoś się zmuszać?
Idę spać i myślę o kimś innym, myślę o nim bo to on się mną interesuje.
Kiedy w nocy się we mnie wtulał, czułam przeraźliwe szczęście, bo czułam że tak bardzo na mnie czekał, kiedy rano mnie całował czułam że chce być właśnie ze mną.
Nie jestem z Arkiem zostawiłam go. Nie mogłam, to była ciągła walka o to by nie myśleć że się jest zabawką do łóżka.
Nie jem.
Co może się stać jak nie jem? Mogę tylko umrzeć, tak samo jak bym jadła.
3,5 kg od 1 października, czy to nie ładny bilans?
od piątku do poniedziałku zjadłam 3 wafle ryżowe.
dziś zjadłam 2 bułki. i i tak po drugiej już mi nie dobrze. Nie potrzebnie ją jadłam
Nie wiem czy żyć czy umierać
wtorek, 13 października 2015
67...
Siedzę w ciemnym akademiku, jest zimno, papieros się dopala.
Siedzę i widzę coś czego nie chcę, coś czego nienawidzę
Widzę siebie....
Czuję moje ślinianki, moje węzły chłonne.
Czuję mój tłuszcz, czuje swoje kości.
Widzę swoje grube nogi, widzę moje przeraźliwe chude palce.
Czuję w moim brzuchu tabletki.
Jutro umrę.
Jutro wychodzę do ludzi, jutro muszę udawać pewną siebie i szczęśliwą
Nie jestem szczęśliwa
Demony przeszłości po cichutku przyszły i siedzą na ramieniu.
Małe duszki, jest ich trzech. Trzech mężczyzn
Pierwszy jest Tomek, siedzi cicho i przypomina mi słowa z którymi mnie żegnał "Ciesz się że zostawiłem Cię dziewicą".
Drugi to Kuba, który mówi mi zawsze będę księciem ratującym Ciebie księżniczko, i nadjeżdża pociąg pod którym po trzech godzinach umiera
Trzeci to Matys, siedzi i cicho pyta "Czemu wtedy się nie odezwałaś?" Potem pali trawkę i skaczę, umiera...
Trzy duchy, dwa z nich są tylko moją wyobraźnią, już nie żyją, pożegnali życie. Czemu po nich płacze skoro sami tego chcieli? Bo może jedna wiadomość i by siedzieli teraz u mnie.
Pierwszy duch to terrorysta, zniknął z mojego życia i pojawiał się tylko czasami boleśnie przypominając mi co zrobił, co ja zrobiłam, co musiałam zrobić. Zniknął? Wrócił... widzę go teraz codziennie, na każdym wykładzie patrzy na mnie... Odważył się do mnie coś powiedzieć, nie chcę by mówił, bo pamiętam co mi zrobił....
Bulimia moje trzy kochane duchy powtarzają po cichu "prosiaczek", potem głośniej "świnia", na koniec we trójkę przekrzykują siebie "PROSIE" "FAT COW" i każda obelga uderza coraz mocniej.
Z ręki spływa krew, z nogi spływa krew.
Na twarzy uśmiech
Na policzkach łzy
Miałaś odejść
Wróciłaś...
Czemu taka silna?
Siedzę i widzę coś czego nie chcę, coś czego nienawidzę
Widzę siebie....
Czuję moje ślinianki, moje węzły chłonne.
Czuję mój tłuszcz, czuje swoje kości.
Widzę swoje grube nogi, widzę moje przeraźliwe chude palce.
Czuję w moim brzuchu tabletki.
Jutro umrę.
Jutro wychodzę do ludzi, jutro muszę udawać pewną siebie i szczęśliwą
Nie jestem szczęśliwa
Demony przeszłości po cichutku przyszły i siedzą na ramieniu.
Małe duszki, jest ich trzech. Trzech mężczyzn
Pierwszy jest Tomek, siedzi cicho i przypomina mi słowa z którymi mnie żegnał "Ciesz się że zostawiłem Cię dziewicą".
Drugi to Kuba, który mówi mi zawsze będę księciem ratującym Ciebie księżniczko, i nadjeżdża pociąg pod którym po trzech godzinach umiera
Trzeci to Matys, siedzi i cicho pyta "Czemu wtedy się nie odezwałaś?" Potem pali trawkę i skaczę, umiera...
Trzy duchy, dwa z nich są tylko moją wyobraźnią, już nie żyją, pożegnali życie. Czemu po nich płacze skoro sami tego chcieli? Bo może jedna wiadomość i by siedzieli teraz u mnie.
Pierwszy duch to terrorysta, zniknął z mojego życia i pojawiał się tylko czasami boleśnie przypominając mi co zrobił, co ja zrobiłam, co musiałam zrobić. Zniknął? Wrócił... widzę go teraz codziennie, na każdym wykładzie patrzy na mnie... Odważył się do mnie coś powiedzieć, nie chcę by mówił, bo pamiętam co mi zrobił....
Bulimia moje trzy kochane duchy powtarzają po cichu "prosiaczek", potem głośniej "świnia", na koniec we trójkę przekrzykują siebie "PROSIE" "FAT COW" i każda obelga uderza coraz mocniej.
Z ręki spływa krew, z nogi spływa krew.
Na twarzy uśmiech
Na policzkach łzy
Miałaś odejść
Wróciłaś...
Czemu taka silna?
poniedziałek, 21 września 2015
3...
Jak bardzo życie jest przewrotne.... To co się działo w ostatnich dniach wydaję mi się jakimś dziwnym labiryntem przypadków i zdarzeń...
W piątek A. przyjechał do mnie ze śniadaniem, od tak po prostu przywiózł mi śniadanie. Było mi miło, gadaliśmy i wygłupialiśmy się. Było bardzo przyjemnie. Wieczorem piłam piwo ze współlokatorem i A. zadzwonił czy chcę iść na piwo z nim i naszym kumplem, odpowiedziałam że spoko ale muszą przyjechać do mnie bo dla mnie jest za zimno na plener. Przyjechali i oczywiście A. został na noc. Mówił mi że jestem jego najpiękniejszą, przytulał mnie do siebie i mocno całował. Czułam się jak dawniej, byłam bardzo szczęśliwa.
Jednak rano przypomniałam sobie że jest jeszcze K... postanowiłam załatwić z nim sprawę. Nie miałam odwagi z nim rozmawiać na żywo, więc jak największy tchórz napisałam mu smsa że nie potrafię go kochać chodź bardzo bym chciała....
Wieczorem wyszłam na piwo z A. i niestety zapytał mnie o K... powiedziałam mu prawdę. On kazał K zostawić robotę, że ma na to trzy dni jeśli nie to inaczej będą rozmawiać. W nocy K dzwonił do mnie przerażony i smutny i wszystkie negatywne emocje w nim były. Więc postanowiłam że muszę z nim pogadać na żywo. Spotkaliśmy się, płakaliśmy i było ciężko K był na zjaździe więc go odwiozłam do domu i zabrałam mu resztę alkoholu. Bardzo płakałam bo chciałam go kochać i z nim być, jednak jak widzę A. od razu wiem kogo kocham. A mnie przeprosił i powiedział że to przez niego poszłam do K i żebym nie czuła się winna. Nie potrafię, wiem że to ja go wykorzystałam i w sobie go rozkochałam. Wiem że K. zrobił by dla mnie wszystko ale ja nie mogę. Kiedy musiałam wybrać albo jeden albo drugi od razu wybrałam A. Kocham go tak bardzo że zrobię wszystko. Wszyscy mówią mi że nie powinnam być z nim ale ja chcę jeszcze spróbować.
Przez wczorajsze odprowadzanie K. jestem chora... Nie poszłam do pracy i zjadłam miliony kcal.... Oczywiście wszystko wymiotowałam
....
To chyba stres
nerwy
nie moc
Skrzywdziłam K. i nie umiem sobie tego wybaczyć
W piątek A. przyjechał do mnie ze śniadaniem, od tak po prostu przywiózł mi śniadanie. Było mi miło, gadaliśmy i wygłupialiśmy się. Było bardzo przyjemnie. Wieczorem piłam piwo ze współlokatorem i A. zadzwonił czy chcę iść na piwo z nim i naszym kumplem, odpowiedziałam że spoko ale muszą przyjechać do mnie bo dla mnie jest za zimno na plener. Przyjechali i oczywiście A. został na noc. Mówił mi że jestem jego najpiękniejszą, przytulał mnie do siebie i mocno całował. Czułam się jak dawniej, byłam bardzo szczęśliwa.
Jednak rano przypomniałam sobie że jest jeszcze K... postanowiłam załatwić z nim sprawę. Nie miałam odwagi z nim rozmawiać na żywo, więc jak największy tchórz napisałam mu smsa że nie potrafię go kochać chodź bardzo bym chciała....
Wieczorem wyszłam na piwo z A. i niestety zapytał mnie o K... powiedziałam mu prawdę. On kazał K zostawić robotę, że ma na to trzy dni jeśli nie to inaczej będą rozmawiać. W nocy K dzwonił do mnie przerażony i smutny i wszystkie negatywne emocje w nim były. Więc postanowiłam że muszę z nim pogadać na żywo. Spotkaliśmy się, płakaliśmy i było ciężko K był na zjaździe więc go odwiozłam do domu i zabrałam mu resztę alkoholu. Bardzo płakałam bo chciałam go kochać i z nim być, jednak jak widzę A. od razu wiem kogo kocham. A mnie przeprosił i powiedział że to przez niego poszłam do K i żebym nie czuła się winna. Nie potrafię, wiem że to ja go wykorzystałam i w sobie go rozkochałam. Wiem że K. zrobił by dla mnie wszystko ale ja nie mogę. Kiedy musiałam wybrać albo jeden albo drugi od razu wybrałam A. Kocham go tak bardzo że zrobię wszystko. Wszyscy mówią mi że nie powinnam być z nim ale ja chcę jeszcze spróbować.
Przez wczorajsze odprowadzanie K. jestem chora... Nie poszłam do pracy i zjadłam miliony kcal.... Oczywiście wszystko wymiotowałam
....
To chyba stres
nerwy
nie moc
Skrzywdziłam K. i nie umiem sobie tego wybaczyć
środa, 16 września 2015
2...
Jestem kompletną kretynką, łatwo wierną i głupią...
Zbyt łatwo wierze w facetów. A. ze mną normalnie rozmawia, wszystko ok, i co?! I to że chodzi mu o jedno. Jedynie seks! Żebym znowu jak głupia się mu oddała, żebym była jego ale na jedną noc. Ja wierzyłam że tęskni że chce mnie dla siebie bo mnie kocha że tęskni, że zrozumiał cokolwiek. Jestem głupia jestem kretynką.
W ogóle czemu ja się dziwię?! Czemu się smucę?! Przecież w śrdoku dobrze wiem że zbyt kręcę większość facetów żeby normalnie ze mną pogadali, by po prostu widzieli we mnie człowieka. Moje ciało to przekleństwo. Nienawidzę go, nikt nie widzi we mnie człowieka tylko ciało.
Nie chcę chudnąć żeby podobać się facetom, nie chcę żeby się na mnie ślinili. Chcę być chuda by żaden dupek na mnie nie leciał. By widzieli we mnie człowieka.
Boże daj mi chudość by trzymać ich ode mnie z daleka, by chciał mnie tylko ten który zobaczy we mnie inteligentną istotę!
PROSZĘ
Mam dość tego świata
Każda blizna przypomina mi że nie chcę im się podobać, i chce by mnie zostawili w spokoju.
Ja się wami będę teraz bawić i wykorzystywać.
NIE WY
Bilans: 972
-kasza
-kawa
-wafle ryżowe
-herbatniki
Jadłam do godziny 14, potem nic.
Zbyt łatwo wierze w facetów. A. ze mną normalnie rozmawia, wszystko ok, i co?! I to że chodzi mu o jedno. Jedynie seks! Żebym znowu jak głupia się mu oddała, żebym była jego ale na jedną noc. Ja wierzyłam że tęskni że chce mnie dla siebie bo mnie kocha że tęskni, że zrozumiał cokolwiek. Jestem głupia jestem kretynką.
W ogóle czemu ja się dziwię?! Czemu się smucę?! Przecież w śrdoku dobrze wiem że zbyt kręcę większość facetów żeby normalnie ze mną pogadali, by po prostu widzieli we mnie człowieka. Moje ciało to przekleństwo. Nienawidzę go, nikt nie widzi we mnie człowieka tylko ciało.
Nie chcę chudnąć żeby podobać się facetom, nie chcę żeby się na mnie ślinili. Chcę być chuda by żaden dupek na mnie nie leciał. By widzieli we mnie człowieka.
Boże daj mi chudość by trzymać ich ode mnie z daleka, by chciał mnie tylko ten który zobaczy we mnie inteligentną istotę!
PROSZĘ
Mam dość tego świata
Każda blizna przypomina mi że nie chcę im się podobać, i chce by mnie zostawili w spokoju.
Ja się wami będę teraz bawić i wykorzystywać.
NIE WY
Bilans: 972
-kasza
-kawa
-wafle ryżowe
-herbatniki
Jadłam do godziny 14, potem nic.
niedziela, 13 września 2015
1...
Po co zaczynać coś co się skończyło?
Po co płakać?
Nie wiem.
Jestem chora... Cały czas tak samo, albo bardziej.
Jak bym miała opisać co u mnie tak na szybko to napisała bym tak:
Zostawiłam A. wyprowadziłam się od niego. Nie, nie przestaliśmy się kochać. Cały czas gdy o nim myślę chcę mi się płakać, bo tak strasznie za nim tęsknie i nie mogę znieść myśli że nie jest już mój. Jednak ja nie byłam usatysfakcjonowana naszym związkiem, on tak. To było chyba w tym najgorsze, ja potrzebowałam mocnych doznań, tak silnych żeby aż bolało. A. taki nie był i nie jest. Może gdybym była zdrowa... to bym nie potrzebowała takich doznań, może gdybym miała inne życie nie potrzebowała bym takich mocnych przeżyć. Próbowaliśmy do siebie wracać jednak to nie wychodziło, kończyło się tylko płaczem. Oficjalnie nie rozmawiamy od naszych wspólnych urodzin... czyli od 26 lipca. Jednak ostatnio A. chyba szuka kontaktu a ja sie znowu przed tym nie bronię chodź wiem że będzie bolało.
Niestety jak większość chorych nie potrafię być sama, potrzebuje atencji innych, potrzebuje uwielbienia od mężczyzn. A więc dobrałam się do najbardziej uległej osoby.Wiedząc że K. na moim punkcie szaleje, wiedząc że jest prawiczkiem, wiedząc że potrzebuje drugiej osoby uwiodłam go. Niestety nie mogę powiedzieć że na tym się skończyło. On mnie pokochał tak że zrobi dla mnie wszystko, a ja go nie pokochałam, nie pokocham i nigdy to nie nastąpi. Jednak siedzę w bagnie razem z nim. Przyjeżdżam do niego, sypiam z nim, zdradzam go. K. mówi że jestem jego, jednak to nie prawda. K się do mnie przed nikim nie przyznaje, pewnie dlatego że jest kumplem A... i boi się reakcji innych.
Przyjechał raz do mnie mój przyjaciel, piliśmy i uprawialiśmy sex, po wszystkim wygoniłam go z domu i płakałam. Jednak teraz dalej rozmawiamy i o naszym seksie i o wszystkim innym. Jak dawniej, tylko że kiedyś nie było seksu...
Dałam i ja się uwieść jednemu mężczyźnie. Był starszy ode mnie 9 lat. Kiedy go spotkałam pierwszy raz, podszedł do mnie i powiedział że chcę mnie na malować, dał mi swoją wizytówkę i poszedł. Napisałam do niego... Dużo rozmawialiśmy. Spotkaliśmy się kochaliśmy się cały dzień i całą noc. Patrzyły na nas oczy z jego obrazów. Czułam się wykorzystywana, jednak lgnęłam do niego, do namiętności i namiastki miłości. Myślałam że się zakochałam, myślałam że się odezwie. Jednak już się nie odezwał.
Idę na studia, przeprowadzam się do akademika. Tylko dla tego nie popełniłam jednej nocy samobójstwa, bo wiem że za chwilę będą wielkie zmiany i mogą się one okazać fantastycznym seksem, dużą dawką używek i jeszcze większą dawką wiedzy której tak bardzo pragnę.
Nie wiem jednak czy mi się ułoży
Pozdrawiam was, jeśli ktoś jeszcze to przeczyta.
Po co płakać?
Nie wiem.
Jestem chora... Cały czas tak samo, albo bardziej.
Jak bym miała opisać co u mnie tak na szybko to napisała bym tak:
Zostawiłam A. wyprowadziłam się od niego. Nie, nie przestaliśmy się kochać. Cały czas gdy o nim myślę chcę mi się płakać, bo tak strasznie za nim tęsknie i nie mogę znieść myśli że nie jest już mój. Jednak ja nie byłam usatysfakcjonowana naszym związkiem, on tak. To było chyba w tym najgorsze, ja potrzebowałam mocnych doznań, tak silnych żeby aż bolało. A. taki nie był i nie jest. Może gdybym była zdrowa... to bym nie potrzebowała takich doznań, może gdybym miała inne życie nie potrzebowała bym takich mocnych przeżyć. Próbowaliśmy do siebie wracać jednak to nie wychodziło, kończyło się tylko płaczem. Oficjalnie nie rozmawiamy od naszych wspólnych urodzin... czyli od 26 lipca. Jednak ostatnio A. chyba szuka kontaktu a ja sie znowu przed tym nie bronię chodź wiem że będzie bolało.
Niestety jak większość chorych nie potrafię być sama, potrzebuje atencji innych, potrzebuje uwielbienia od mężczyzn. A więc dobrałam się do najbardziej uległej osoby.Wiedząc że K. na moim punkcie szaleje, wiedząc że jest prawiczkiem, wiedząc że potrzebuje drugiej osoby uwiodłam go. Niestety nie mogę powiedzieć że na tym się skończyło. On mnie pokochał tak że zrobi dla mnie wszystko, a ja go nie pokochałam, nie pokocham i nigdy to nie nastąpi. Jednak siedzę w bagnie razem z nim. Przyjeżdżam do niego, sypiam z nim, zdradzam go. K. mówi że jestem jego, jednak to nie prawda. K się do mnie przed nikim nie przyznaje, pewnie dlatego że jest kumplem A... i boi się reakcji innych.
Przyjechał raz do mnie mój przyjaciel, piliśmy i uprawialiśmy sex, po wszystkim wygoniłam go z domu i płakałam. Jednak teraz dalej rozmawiamy i o naszym seksie i o wszystkim innym. Jak dawniej, tylko że kiedyś nie było seksu...
Dałam i ja się uwieść jednemu mężczyźnie. Był starszy ode mnie 9 lat. Kiedy go spotkałam pierwszy raz, podszedł do mnie i powiedział że chcę mnie na malować, dał mi swoją wizytówkę i poszedł. Napisałam do niego... Dużo rozmawialiśmy. Spotkaliśmy się kochaliśmy się cały dzień i całą noc. Patrzyły na nas oczy z jego obrazów. Czułam się wykorzystywana, jednak lgnęłam do niego, do namiętności i namiastki miłości. Myślałam że się zakochałam, myślałam że się odezwie. Jednak już się nie odezwał.
Idę na studia, przeprowadzam się do akademika. Tylko dla tego nie popełniłam jednej nocy samobójstwa, bo wiem że za chwilę będą wielkie zmiany i mogą się one okazać fantastycznym seksem, dużą dawką używek i jeszcze większą dawką wiedzy której tak bardzo pragnę.
Nie wiem jednak czy mi się ułoży
Pozdrawiam was, jeśli ktoś jeszcze to przeczyta.
piątek, 6 lutego 2015
144.
Wpadłam w rytuały.... ale tylko poranne. Ranek zawsze! ale to zawsze! musi wyglądać tak samo.
1. Błonnik
2. Orzechowa kawa z mlekiem+ papieros+ wiadomości z wczoraj
3. Przysiady + brzuszki
4. Musli z jogurtem
5. Leki
Wszystko zawsze musi być po kolei, nigdy inaczej. Reszta jest nie ważna, te pięć podpunktów to świętość!
Szukam nowej roboty, jak ktoś coś wie o pracy w Warszawie niech da znać.
Muszę kupić wagę! Koniecznie.... Nie wiem ile ważę, ale czuję że coraz więcej... Widzę jak rosnę... Jestem coraz grubsza. Kości zanikają... Wczoraj zjadłam 1/4 krokieta... Czułam jak brzuch rośnie, jak staję się coraz większy. To było obrzydliwe, nigdy juz nie zjem krokieta.
W pracy przezywają mnie od kościotrupów... czasem mi przykro ale w gruncie rzeczy to zajebiste, jak wszyscy Ci mówią mogła byś przytyć. To znak że już naprawdę wyglądam dobrze (ale jeszcze z 5 kg mniej!)
Codziennie śni mi się psychiatryk... i to w koszmarach. Dzień w dzień koszmar senny, bardzo to męczące. Wyparłam już wiele wspomnień z psychiatryka, jak by mnie tam nie było, jednak w nocy wszystko powraca.... Nienawidzę tego.
W sobotę wielka impreza na moich 30m/2 będzie genialnie. Kupa ludzi przyjdzie :D
1. Błonnik
2. Orzechowa kawa z mlekiem+ papieros+ wiadomości z wczoraj
3. Przysiady + brzuszki
4. Musli z jogurtem
5. Leki
Wszystko zawsze musi być po kolei, nigdy inaczej. Reszta jest nie ważna, te pięć podpunktów to świętość!
Szukam nowej roboty, jak ktoś coś wie o pracy w Warszawie niech da znać.
Muszę kupić wagę! Koniecznie.... Nie wiem ile ważę, ale czuję że coraz więcej... Widzę jak rosnę... Jestem coraz grubsza. Kości zanikają... Wczoraj zjadłam 1/4 krokieta... Czułam jak brzuch rośnie, jak staję się coraz większy. To było obrzydliwe, nigdy juz nie zjem krokieta.
W pracy przezywają mnie od kościotrupów... czasem mi przykro ale w gruncie rzeczy to zajebiste, jak wszyscy Ci mówią mogła byś przytyć. To znak że już naprawdę wyglądam dobrze (ale jeszcze z 5 kg mniej!)
Codziennie śni mi się psychiatryk... i to w koszmarach. Dzień w dzień koszmar senny, bardzo to męczące. Wyparłam już wiele wspomnień z psychiatryka, jak by mnie tam nie było, jednak w nocy wszystko powraca.... Nienawidzę tego.
W sobotę wielka impreza na moich 30m/2 będzie genialnie. Kupa ludzi przyjdzie :D
wtorek, 3 lutego 2015
143.
Przepraszam że tak długo nie pisałam, na początku nie miałam przez tydzień internetu a potem działo się bardzo dużo....
Po kolei...
W środę opuściłam klinikę... miałam dosyć, ciągłego słuchania ile mogę jeść co mogę jeść jak mam wyglądać. Już nie mogłam, do tego doszła bardzo duża tęsknota za moim lubym, kotem, no i wolnością. Nie do zniesienia było to że mówiono mi o której mam wracać, musiałam prosić o pozwolenie na wyjście... coś mnie trafiało. Do tego zlikwidowano palarnie, trzeba było wychodzić na zimno. Najlepsze jednak było to że ktoś zaczął kraść. Dosłownie wszystko szło, jedzenie, pieniądze, papierosy, cukier, kawa.... Kurwica mnie brała, oczywiście wszyscy stwierdzili że to jakaś bulimiczka....
Jednak 2 miesiące w klinice dały mi dość dużo, ale nie tyle ile oczekiwałam. Po pierwsze schudłam... wiem że to chore, ale cholernie się ciesze że ważę 50 kg przy wzroście 172 cm. Po drugie lepiej się wysławiam, mam bardziej uporządkowane myśli. Po trzecie nie wymiotuję, odkąd wyszłam nie rzygałam... Po czwarte wyleczono mi syndrom leniwego jelita, naprawiono elektrolity, i uzupełniono witaminy. Po piąte dopasowano mi dobre leki antydepresyjne, depresja już mnie tak nie dopada jak kiedyś
Oczekiwałam jednak że pomogą mi z widzeniem samej siebie... Mam 8 kg niedowagi a dalej czuję się jak grubas... w lustrze widzę grubasa, każdy posiłek po śniadaniu przychodzi mi z trudem, nie chcę jeść i jem za mało. Nie przekraczam 1500 kcal, a powinnam jeść 2100 kcal żeby nie chudnąć i nie tyć.
Przyszłam do kliniki ze stwierdzoną bulimią, jednak tam zmieniono mi diagnozę na anoreksję z incydentami bulimicznymi. Czyli 2 w jednym.. super. O ile bulimii chcę się pozbyć na 100% to anoreksji nie do końca, chciała bym żeby ze mną była i pomagała trzymać dobrą sylwetkę. Chodź zdarza mi się płakać nad jedzeniem, i przeklinać ane że nie mogę jeść bez wyrzutów sumienia, to jednak zawsze do niej wracam...
Jeszcze raz was przepraszam że tak długo nie pisałam, obiecuje poprawę :3
Na zdjęciach ja rzecz jasna ^^
Po kolei...
W środę opuściłam klinikę... miałam dosyć, ciągłego słuchania ile mogę jeść co mogę jeść jak mam wyglądać. Już nie mogłam, do tego doszła bardzo duża tęsknota za moim lubym, kotem, no i wolnością. Nie do zniesienia było to że mówiono mi o której mam wracać, musiałam prosić o pozwolenie na wyjście... coś mnie trafiało. Do tego zlikwidowano palarnie, trzeba było wychodzić na zimno. Najlepsze jednak było to że ktoś zaczął kraść. Dosłownie wszystko szło, jedzenie, pieniądze, papierosy, cukier, kawa.... Kurwica mnie brała, oczywiście wszyscy stwierdzili że to jakaś bulimiczka....Jednak 2 miesiące w klinice dały mi dość dużo, ale nie tyle ile oczekiwałam. Po pierwsze schudłam... wiem że to chore, ale cholernie się ciesze że ważę 50 kg przy wzroście 172 cm. Po drugie lepiej się wysławiam, mam bardziej uporządkowane myśli. Po trzecie nie wymiotuję, odkąd wyszłam nie rzygałam... Po czwarte wyleczono mi syndrom leniwego jelita, naprawiono elektrolity, i uzupełniono witaminy. Po piąte dopasowano mi dobre leki antydepresyjne, depresja już mnie tak nie dopada jak kiedyś
Oczekiwałam jednak że pomogą mi z widzeniem samej siebie... Mam 8 kg niedowagi a dalej czuję się jak grubas... w lustrze widzę grubasa, każdy posiłek po śniadaniu przychodzi mi z trudem, nie chcę jeść i jem za mało. Nie przekraczam 1500 kcal, a powinnam jeść 2100 kcal żeby nie chudnąć i nie tyć.
Przyszłam do kliniki ze stwierdzoną bulimią, jednak tam zmieniono mi diagnozę na anoreksję z incydentami bulimicznymi. Czyli 2 w jednym.. super. O ile bulimii chcę się pozbyć na 100% to anoreksji nie do końca, chciała bym żeby ze mną była i pomagała trzymać dobrą sylwetkę. Chodź zdarza mi się płakać nad jedzeniem, i przeklinać ane że nie mogę jeść bez wyrzutów sumienia, to jednak zawsze do niej wracam...
Jeszcze raz was przepraszam że tak długo nie pisałam, obiecuje poprawę :3
Na zdjęciach ja rzecz jasna ^^
piątek, 16 stycznia 2015
142.
7:00
-kawa z mlekiem - 30 kcal
8:00
-zupa mleczna (samo mleko) - 30 kcal
-kromka chleba - 66 kcal
-2 plastry szynki - 36 kcal
- pół łyżeczki masła - 40 kcal
- sałata - 5 kcal
10:30
-kawa z mlekiem - 30 kcal
13:30
-zupa pomidorowa (sama woda) - 40 kcal
-ryba - 100 kcal
-ziemniaki - 150 kcal
16:00
-kawa z mlekiem - 30 kcal
17:00
-2 kromki chleba - 120 kcal
-2 plastry szynki - 36 kcal
-ćwiartka pomidora - 10 kcal
-łyżeczka masła - 80 kcal
20:00
-galaretka - 40 kcal
-kawa z mlekiem x2 - 60 kcal
Nic się nie dzieje umieram z nudów.
Dzięki za odzew :)
ah i odmówiłam drugiego śniadania, znowu był chlebek....
-kawa z mlekiem - 30 kcal
8:00
-zupa mleczna (samo mleko) - 30 kcal
-kromka chleba - 66 kcal
-2 plastry szynki - 36 kcal
- pół łyżeczki masła - 40 kcal
- sałata - 5 kcal
10:30
-kawa z mlekiem - 30 kcal
13:30
-zupa pomidorowa (sama woda) - 40 kcal
-ryba - 100 kcal
-ziemniaki - 150 kcal
16:00
-kawa z mlekiem - 30 kcal
17:00
-2 kromki chleba - 120 kcal
-2 plastry szynki - 36 kcal
-ćwiartka pomidora - 10 kcal
-łyżeczka masła - 80 kcal
20:00
-galaretka - 40 kcal
-kawa z mlekiem x2 - 60 kcal
Nic się nie dzieje umieram z nudów.
Dzięki za odzew :)
ah i odmówiłam drugiego śniadania, znowu był chlebek....
Subskrybuj:
Posty (Atom)
