środa, 6 stycznia 2016

74.

Jedzenie to wymówka.
Zapychacz czasu
Czy coś mnie trapi że zajadam emocje? Czy ja w ogóle zajadam emocje? Czy może po prostu jest to moją wymówką do nic nie robienia, do przesiedzenia bez czynnie kolejnego dnia?
Nie mogę zrozumieć czemu jem i wymiotuje. Szukam jakiegoś powodu, ale nie mogę go znaleźć. Jedyne co mi przychodzi na myśl że jest to wymówka, jestem chora więc nic nie muszę, nie musze się uczyć, nie muszę sprzątać, nie muszę się hamować, nie muszę myśleć. Nic nie muszę.
A jednak życie ma gdzieś to czy jestem chora....
Muszę nauczyć się do sesji.
Muszę ładnie wyglądać.
Muszę iść do pracy
Muszę posprzątać.
Muszę znaleźć czas dla wszystkich.
Muszę się uśmiechać.
Kiedyś zwalałam moje żarcie na to że mam za dużo obowiązków. Teraz już ta wymówka nie działa, bo to nie prawda.
Nie dlatego jem że jestem smutna, bo nie jestem.
Nie dlatego jem że przygniatają mnie obowiązki.
Nie dlatego jem bo ktoś mnie skrzywdził.
Nie dlatego jem bo jestem samotna.
Jem dlatego bo się nudzę, bo to najłatwiejsze rozwiązanie dla nudy, postać przy robieniu żarcie, pójść po nie do sklepu, potem odpalić serial, usiąść, jeść, pić, palić a potem rzygać.
Mało interesujące, tylko jak przestać?
Postanowienia?
Nie wiem czy się sprawdzą, czy się udadzą, no ale może jak napisze to wyjdzie....
1. Nosić przy sobie tylko 10zł
2. Po jednym odcinku serialu każdego dnia, nie więcej.
3. NAUKA, sesja już tak blisko, muszę się uczyć dużo, jak najwięcej.
4. Robić coś konstruktywnego, nie doprowadzać do momentu w którym się nudzę.
NUDA ZABIJA
Nie ma nic o chudnięciu, ćwiczeniach, ograniczeniach. Dlaczego? Zazwyczaj mi to nie wychodzi, jeśli nie będę kupowała dużo żarcia to się nie nażre... proste. Nie ma o ćwiczeniach, znam siebie jak będę mieć ochotę to będę ćwiczyć, jak nie to żadne postanowienie mnie nie będzie obchodzić. Nie ma nic o schudnięciu. Doszłam do swojego ideału, jestem chuda.Większość uważa że za chuda... Chciała bym jeść jakoś w połowie normalnie, tak by trochę jeszcze może schudnąć a na pewno nie przytyć. Taka moja uroda że zawsze jednak chce być chudsza, ale nie chcę by to było moim priorytetem. Priorytetem ma być NAUKA, i to by się nie nudzić. To wszystko.



Na zdjęciach macie mnie. Sami oceńcie czy grubas ze mnie. Ja bym odchudziła już tylko nogi. Ale one mają mnie w dupie... Nie chcą chudnąć. Trochę przykre. Ale nie można mieć wszystkiego.
A ja mam tak dużo:
1. Cudownego chłopaka
2. Studia
3.Pracę
4.Przyjaciół
Powinnam być szczęśliwa. Powinnam....

wtorek, 17 listopada 2015

73.

Co ja mogę napisać?
Że czuję się sama?
Że krzywdzę wszystkich?
Że nienawidzę siebie?
Że nienawidzę anoreksji?
Że nienawidzę bulimii?
Że nie chcę się leczyć?
Że się w tobie zakochałam jak głupia?
Że przeszłość nie odeszła?
Że pakujesz się w gówno które nazywa się KIRI?
Że ja to chodząca destrukcja?
Że doszłam do perfekcji w rzyganiu?
Że tęsknie nie wiem za czym?
Że umieram wam na rękach?
Nie wiem co mam mówić... nie wiem jak mam dalej żyć. Że naprawdę chcę normalności, błagam o nią. Płaszczę się przed Bogiem by mnie wysłuchał.
Chce się pobawić żyletkami, chcę znowu to zrobić. Mam 20 lat a choroby nastolatek. HA HA jestem porażką swojego życia. Jestem nikim. Nie chce żyć, mam dość, MAM TAK CHOLERNIE DOŚĆ ŻYCIA. NIENAWIDZĘ SIEBIE, swojego ciała, swojej głowy, swojego umysłu. Ja nie wiem co się dzieję, kiedy naprawdę się uśmiechnę?! Od 5 lat udaje. Ah ano wszystkie te głupie motylki chcą żebyś przyszła, odpierdol się ode mnie idź do nich. Czemu nikt nie chce mi? Bo co nie ładna, niszczy?! Efekt ten sam, chuda będziesz. Tak samo obleśna jak z anoreksją, tak samo samolubna, tak samo niewartościowa. Kretynki pakujcie się w to no proszę, będziecie "idealne" a zarazem obleśne. Chcecie wiedzieć jaka jest prawda?
Prawda jest jedna, jeśli zachorujesz masz już wszystko w dupie, siebie, rodzinę, chłopaka, przyjaciół. NO ALE JESTEŚ IDEALNA. Bzdura ważyłam 49 kg i nie byłam idealna, ważyłam 45 i też nie byłam idealna, ważę 50 i nie nie jestem idealna. NIE MA IDEAŁU, bo zawsze może być "lepiej". Proponuję się zabić, bo po co żyć, kiedy liczysz się tylko ty dla siebie?
Zamienię się z każdą szczęśliwą grubaską, z każdą! Bo wolała bym być gruba, ale normalna.
Tyle że dla mnie jest za późno.
Nikt nie chce mnie leczyć, psychiatrzy odmawiają spotkań, szpitale mnie nie chcą.
Ja wiem że umrę z powodu choroby.
Wiem że to moja wina
Wiem że dałam ciała w tym życiu
Tylko że przykre że drugiego nie ma

poniedziałek, 16 listopada 2015

72.

Nie wiem ile ważę,
Wstawię wam moje fotki.
Wiem że nie jest najlepiej.

 Na początek łapka, je nawet lubię, szczególnie dłonie. Chodź mam na nich dużo blizn, to wiem że jak by ktoś zobaczył moje ręce stwierdził by że jestem chuda. Dalej jest niestety gorzej...


Nogi.... pozostawiają bardzo dużo do życzenia, no ale cóż objąć mogę w połowie? Mogę... to chyba i je przeżyje. Chodź na kolejnych zdjęciach widać jak są pokiereszowane .... Obrzydza mnie to ale co człowiek może, jeśli już się wydarzyło....

Jpr... plecy.... Tłuste obleśne generalnie to zmiany, wyćwiczenia i czego tak dusza zapragnie, wyglądają obrzydliwie .... ugh FUJ niech ktoś je weźmie ode mnie, bo patrzeć nie mogę
 Co tu dużo mówić, widać że mam brzuch, że jadłam tego dnia, że est gruby i tłuszczyk spływa. W spodniach jeszcze, szkoda że bez wyglądam jak ciężarna.... Super chodźmy się zajebać wspólnie wszystkie grubasy....
Co tu dużo mówić?Widać. Super że żebra, tylko czemu te boczki? Te tłuste uda?! Czemu to wszystko?! niby chuda, a gruba.... HAHAHAHA obrzydliwe proszę nie zrzygajcie się jak popatrzycie <3
SROTYWACJA grubasa, pojedz jeszcze... Może jeszcze ciasteczko? A może pączka? hmmm myślę że to i to będzie idealne <3 A nie, może kiełba albo baleronik tak dla Ciebie to idealne. FAT COW! FAT COW! FAT COW! FAT COW! FAT COW! FAT COW!

czwartek, 5 listopada 2015

71.

Staram się nie załamywać
Myśleć pozytywnie, że zły okres minie.
Tyle że kiedy?
Jem, jem, jem, jem, jem , wymiotuje, jem jem, jem, wymiotuje.
Czemu? Mam wrażenie że od wizyty u rodziców załączył mi się wpierdalacz, tylko czemu?! Stres i wspomnienia związane z tym miejscem? Czy długa męcząca rozmowa o mojej chorobie?
Sama nie wiem
Mam mocne postanowienie że koniec tej wyżerki.
Chcę jeść, ale nie tyle....
Jaki przeżyłam wstyd w sklepie, gdy następnego dnia musiałam wrócić i wymienić rozmiar z 32 na 34... nie wiem co się stało. Niby nie przytyłam a w 32 nie weszłam.... Nigdy nie przymierzam spodni, zawsze biorę 32/34 i jest dobrze. Jednak tym razem 32 było za małe. Znaczy dopięłam się, ale wyglądałam jak baleron... Ze łzami w oczach wymieniałam na 34. Potem jadłam, jadła, rzygałam, jadłam, jadłam, rzygałam, jadłam, rzygałam.....
Wczoraj złapałam się na myśli, ze chciała bym nocować u lubego po to żeby  rano kupić sobie coś do jedzenia po drodze do akademika..... ŻENADA.... na szczęście nie spałam u niego i nie kupiłam nic do jedzenia.... Bardzo mi na nim zależy i nie chce by kiedykolwiek się dowiedział że rzygam.
Moja współlokatorka... nie wiem co się z nią dzieje..... nie wiem. Martwię się o nią, ona nie chce gadać, nie chce nic powiedzieć. Wiem tylko tyle że chodzi o wagę, jedna pierdolona rzecz tak głupia jak waga jebie jej życie studenckie.... Chciała bym jej jakoś pomóc ale nie wiem jak, nie chcę ze mną wychodzić. Nawet dziś wymigała się od wspólnego powrotu z uczelni, bo książka , po profesor bo DUPA, widać że nie chciała ze mną gadać.
Wiem że nie jestem dobrym człowiekiem, wiem że jestem depresyjna, wiem że ludzie często źle się przy mnie czują jak tylko zdejmę maskę szczęśliwej....

wtorek, 27 października 2015

70.

Dziękuje że się odzywacie, łatwiej jest ogarnąć swoje myśli jeśli ktoś pokaże Ci świat z innej strony.

Od weekendu jest gorzej, jem i wymiotuje. Byłam u rodziców i chyba przez to złapałam takiego stresa. Oni chcą pomóc, jednak ja czuje że ja ich pogrążam, że ranie.
Życie się kręci, leci, ucieka przez palce. Każdy dzień jest inny.
Cieszę się że spotkałam tego człowieka, jest cudowny. Uwielbiam jak myślę o nim i czuje jego zapach, uczucie które się tworzy między nami mnie przeraża. Nie chcę się zakochać, ale nie mam chyba na to wpływu. Nienawidzę zakochania, nie lubię tego stanu bo wtedy siebie nie kontroluje.
Choć to co się dzieje między nami jest powolne i skromne, to i tak wiem że gdyby teraz zniknął czuła bym się źle, dziwnie? Nie wiem jak ale na pewno było by to dalekie od dobrego samopoczucia. Wczoraj siedzieliśmy u niego i po prostu się uczyliśmy, każdy na swoje studia, każdy co innego, a jednak cały czas razem.
Widziałam wczoraj że był smutny gdy widział moje ręce.
Boję się go zranić
Boję się że nie zrozumie
Boję się że będzie chciał pomóc, a ja pomocy nie chce.

sobota, 24 października 2015

69...

Czemu ja tak w siebie nie wierze?
Dlaczego podważam uczucia drugiej osoby, nie wierze w ludzi?
Mam wrażenie że wszyscy udają, że nikt nie jest szczery...
Przez to człowiek jest nieszczęśliwy, umiera w środku.
Jednak wczoraj czułam się szczęśliwa. On będąc przy mnie daje mi tyle szczęścia. Wczoraj o drugiej w nocy, siedziałam w jego mieszkaniu z nogami za oknem, on mnie przytulał. Nic nie mówiliśmy a ja czułam wielkie szczęście i strach że jak się dowie że jestem chora, że siedziałam w psychiatryku zostawi mnie. Mówi że mam zapomnieć o przeszłości, kiedy całuje moje blizny. Tyle że moja przeszłość jest moją teraźniejszością Jest na tyle straszna że nie da się o niej zapomnieć, zresztą zawsze gdy ląduje z głową w kiblu przypomina mi się że jestem nienormalna. Kiedy nie jem cały dzień, przypomina mi się że nikt tego nie rozumie. 
Boję się że niszczę ludzi.
Widzę jak moja współlokatorka patrzy na mnie z podziwem, a ja obwiniam się że kolejną osobę wpędzam w chorobę. 
Nie powinnam mieć styczności z ludźmi....

środa, 21 października 2015

68...

I co mam Ci powiedzieć?
Że nie mogę?
Że to był błąd?
Że nie mogę być z tobą?
Nie potrafię...
To był błąd
Poznałam kogoś nowego, i widzę z nim przyszłość, nie z tobą.
Czy to fair? Nie wiem, ale czy można do czegoś się zmuszać?
Idę spać i myślę o kimś innym, myślę o nim bo to on się mną interesuje.
Kiedy w nocy się we mnie wtulał, czułam przeraźliwe szczęście, bo czułam że tak bardzo na mnie czekał, kiedy rano mnie całował czułam że chce być właśnie ze mną.
Nie jestem z Arkiem zostawiłam go. Nie mogłam, to była ciągła walka o to by nie myśleć że się jest zabawką do łóżka.

Nie jem.
Co może się stać jak nie jem? Mogę tylko umrzeć, tak samo jak bym jadła.
3,5 kg od 1 października, czy to nie ładny bilans?
od piątku do poniedziałku zjadłam 3 wafle ryżowe.
dziś zjadłam 2 bułki. i i tak po drugiej już mi nie dobrze. Nie potrzebnie ją jadłam
Nie wiem czy żyć czy umierać

wtorek, 13 października 2015

67...

Siedzę w ciemnym akademiku, jest zimno, papieros się dopala.
Siedzę i widzę coś czego nie chcę, coś czego nienawidzę
Widzę siebie....
Czuję moje ślinianki, moje węzły chłonne.
Czuję mój tłuszcz, czuje swoje kości.
Widzę swoje grube nogi, widzę moje przeraźliwe chude palce.
Czuję w moim brzuchu tabletki.
Jutro umrę.
Jutro wychodzę do ludzi, jutro muszę udawać pewną siebie i szczęśliwą
Nie jestem szczęśliwa
Demony przeszłości po cichutku przyszły i siedzą na ramieniu.
Małe duszki, jest ich trzech. Trzech mężczyzn
Pierwszy jest Tomek, siedzi cicho i przypomina mi słowa z którymi mnie żegnał "Ciesz się że zostawiłem Cię dziewicą".
Drugi to Kuba, który mówi mi zawsze będę księciem ratującym Ciebie księżniczko, i nadjeżdża pociąg pod  którym po trzech godzinach umiera
Trzeci to Matys, siedzi i cicho pyta "Czemu wtedy się nie odezwałaś?" Potem pali trawkę i skaczę, umiera...
Trzy duchy, dwa z nich są tylko moją wyobraźnią, już nie żyją, pożegnali życie. Czemu po nich płacze skoro sami tego chcieli? Bo może jedna wiadomość i by siedzieli teraz u mnie.
Pierwszy duch to terrorysta, zniknął z mojego życia i pojawiał się tylko czasami boleśnie przypominając mi co zrobił, co ja zrobiłam, co musiałam zrobić. Zniknął? Wrócił... widzę go teraz codziennie, na każdym wykładzie patrzy na mnie... Odważył się do mnie coś powiedzieć, nie chcę by mówił, bo pamiętam co mi zrobił....
Bulimia moje trzy kochane duchy powtarzają po cichu "prosiaczek", potem głośniej "świnia", na koniec we trójkę przekrzykują siebie "PROSIE" "FAT COW" i każda obelga uderza coraz mocniej.
Z ręki spływa krew, z nogi spływa krew.
Na twarzy uśmiech
Na policzkach łzy
Miałaś odejść
Wróciłaś...
Czemu taka silna?

poniedziałek, 21 września 2015

3...

Jak bardzo życie jest przewrotne.... To co się działo w ostatnich dniach wydaję mi się jakimś dziwnym labiryntem przypadków i zdarzeń...
W piątek A. przyjechał do mnie ze śniadaniem, od tak po prostu przywiózł mi śniadanie. Było mi miło, gadaliśmy i wygłupialiśmy się. Było bardzo przyjemnie. Wieczorem piłam piwo ze współlokatorem i A. zadzwonił czy chcę iść na piwo z nim i naszym kumplem, odpowiedziałam że spoko ale muszą przyjechać do mnie  bo dla mnie jest za zimno na plener. Przyjechali i oczywiście A. został na noc. Mówił mi że jestem jego najpiękniejszą, przytulał mnie do siebie i mocno całował. Czułam się jak dawniej, byłam bardzo szczęśliwa.
Jednak rano przypomniałam sobie że jest jeszcze K... postanowiłam załatwić z nim sprawę. Nie miałam odwagi z nim rozmawiać na żywo, więc jak największy tchórz napisałam mu smsa że nie potrafię go kochać chodź bardzo bym chciała....
Wieczorem wyszłam na piwo z A. i niestety zapytał mnie o K... powiedziałam mu prawdę. On kazał K zostawić robotę, że ma na to trzy  dni jeśli nie to inaczej będą rozmawiać. W nocy K dzwonił do mnie przerażony i smutny i wszystkie negatywne emocje w nim były. Więc postanowiłam że muszę z nim pogadać na żywo. Spotkaliśmy się, płakaliśmy i było ciężko K był na zjaździe więc go odwiozłam do domu i zabrałam mu resztę alkoholu. Bardzo płakałam bo chciałam go kochać i z nim być, jednak jak widzę A. od razu wiem kogo kocham. A mnie przeprosił i powiedział że to przez niego poszłam do K i żebym nie czuła się winna. Nie potrafię, wiem że to ja go wykorzystałam i w sobie go rozkochałam. Wiem że K. zrobił by dla mnie wszystko ale ja nie mogę. Kiedy musiałam wybrać albo jeden albo drugi od razu wybrałam A. Kocham go tak bardzo że zrobię wszystko. Wszyscy mówią mi że nie powinnam być z nim ale ja chcę jeszcze spróbować.
Przez wczorajsze odprowadzanie K. jestem chora... Nie poszłam do pracy i zjadłam miliony kcal.... Oczywiście wszystko wymiotowałam
....
To chyba stres
nerwy
nie moc
Skrzywdziłam K. i nie umiem sobie tego wybaczyć

środa, 16 września 2015

2...

Jestem kompletną kretynką, łatwo wierną i głupią...
Zbyt łatwo wierze w facetów. A. ze mną normalnie rozmawia, wszystko ok, i co?! I to że chodzi mu o jedno. Jedynie seks! Żebym znowu jak głupia się mu oddała, żebym była jego ale na jedną noc. Ja wierzyłam że tęskni że chce mnie dla siebie bo mnie kocha że tęskni, że zrozumiał cokolwiek. Jestem głupia jestem kretynką.
W ogóle czemu ja się dziwię?! Czemu się smucę?! Przecież w śrdoku dobrze wiem że zbyt kręcę większość facetów żeby normalnie ze mną pogadali, by po prostu widzieli we mnie człowieka. Moje ciało to przekleństwo. Nienawidzę go, nikt nie widzi we mnie człowieka tylko ciało.
Nie chcę chudnąć żeby podobać się facetom, nie chcę żeby się na mnie ślinili. Chcę być chuda by żaden dupek na mnie nie leciał. By widzieli we mnie człowieka.
Boże daj mi chudość by trzymać ich ode mnie z daleka, by chciał mnie tylko ten który zobaczy we mnie inteligentną istotę!
PROSZĘ
Mam dość tego świata
Każda blizna przypomina mi że nie chcę im się podobać, i chce by mnie zostawili w spokoju.
Ja się wami będę teraz bawić i wykorzystywać.
NIE WY

Bilans: 972
-kasza
-kawa
-wafle ryżowe
-herbatniki
Jadłam do godziny 14, potem nic.