sobota, 5 lipca 2014

7.

Generalnie dziś wchłonęło się nie więcej niż 300kcl
Ale że chłopak w domu musiałam jeść, a co za tym idzie rzygać </3

Rodzice i młodsze rodzeństwo oraz rodzice macochy, wpadli dziś do nas na ciasto. jak ja uwielbiam moje dzieciaki bardzo się stęskniłam za rodzeństwem... boli jak wychowujesz dzieci, a one nie są twoje i musisz je zostawić...
pokłóciłam się z chłopakiem, wkurza mnie jak na wszystko się zgadza, nie ma swojego zdania cały czas jest uległy... nie mogę znieść jego takiego zachowania... płakałam dziś przez niego, pomimo tego że się nie dogadujemy, nie pasujemy do siebie, i jesteśmy kompletnie inni, nie chce/ nie mogę go zostawić. Zbyt go kocham.
Mam nadzieje że to moje ostatnie zdjęcie w normalnych włosach. Jutro na 99% zagoszczą na mojej głowie dredy, moje i doczepione mojego chłopaka, już zawsze będzie przy mnie jakaś jego część



Nie mogę patrzeć na te ogromne nogi.... są tak tłuste ... 

piątek, 4 lipca 2014

6.

ah ah nienawidzę czasem siebie...
nienawidzę mojej macicy!
nienawidzę jak leci ze mnie jak z zarżniętej świni...
nienawidzę tej okropnej chcicy na słodycze!
BLIANS tak pięknie zjebany przez to cholerstwo...
śniadanie - 96kcl
praca - 479kcl
i teraz najlepsze to na górze takie piękne, tak idealnie bez żadnych pokus niczego, a potem?!
potem CZEKOLADA MILKA DEIM 525kcl
RAZEM 1100kcl.... JPR ponad tysiąc zabije się jestem beznadziejna jak kupa....

Jak tylko zorientowałam się co zrobiłam myślałam że się zrzygam chciałam pójść się zrzygać ale nie mogłam... nie wiem czemu więc to całe gówno się wchłonęło
Jedyne pocieszenie że ponad 3 godziny robiłam zakupy. Efekt tego widoczny po niżej:



Poprawił mi się humor bo kupiłam legginsy w rozmiarze S i XS i nawet mi się nie wżynają w moje tłuste boczki, i wyglądam w nich naprawdę fajnie. Zajebiste uczucie nosić najmniejsze ciuchy w sklepie, wszystkie stare spodnie poprzerabiałam do rozmiaru xs. Kupiłam też stanik w znienawidzonym prze zemnie INTIMISSIMI i fajne jest że mam tak mały obwód że muszą mi zmniejszać staniki, mam 60 w obwodzie a najmniejsze u nich to 70, chyba naprawdę już nieźle schudłam.... szkoda że tego nie widzę, chodź zauważam że wszystko na mnie wisi.
Dziś znowu śpię z mym ukochanym całą noc, jestem prze szczęśliwa, szkoda że zaczęła mi się ta suka....

dziękuje wszystkim za rozmowy ze mną i za wspieranie mnie, naprawdę bardzo mi to pomaga.

czwartek, 3 lipca 2014

5.

Nie wiem. Nie jestem pewien. Nie wiem
Dziś widzę że znowu mnie ubywa :3 Nie mam wagi ale zakładam że znowu ważę ok 57kg mam 174cm wzrostu. 
BILANS:
śniadanko: pieczywo chrupkie z serkiem i kawa z mlkeim 0,5% dało 154kcl
lunch: serek wiejski, bułka z dynią, jabłko =439kcl
obiad: kanapka z szynką =271kcl
potem musiałam zjeść obiad z chłopakiem, ale zwymiotowałam go od razu jak wyszedł....
RAZEM: 864kcl


o to ja o poranku, jak widać ukrywam się pod za dużymi koszulami... widać moje nogi... teraz dopiero widzę jakie są wielkie.... na nadgarstku mam moje gumeczki którymi strzelam sobie po rękach jak jestem głodna.... Tak na prawej nodze to blizny. Lubie to że umiem siebie ocenić, że nie jestem narcyzem, ale co śmieszne wcale siebie nie nienawidzę.... 

Dostałam wypłatę :D jej mogę wreszcie zrobić zakupy, bo nie ma już co jeść mój ukochany... eh i woda się skończyła... do pracy wzięłam pustą butelkę, bo już nie miałam wody... musiałam napełnić ją w pracy żebym miała co pić w domu.... MASAKRA...
Tata z macochą przełożyli grilla urodzinowego mojej młodszej siostry, na całe szczęście, bo było by tam mnóstwo jedzenia i na pewno bym wyszła 3 razy cięższa, a 12 mnie nie ma w wawie więc i na grilla nie wpadnę.... Pojadę do nich we wtorek, dam Tosi prezent zjem kawałek ciasta przenocuję i rano wyjdę do pracy. Czekam aż tata wyślę mi pieniądze, będę miała wtedy więcej kasy i będę mogła zrobić dredy... już mam dość moich włosów, a dredlocków nie ma po co zakładać jak za chwile mają być baty na łepetynie... 
Staram się o adopcje kota, wystąpiłam o adopcje kota kaleki. Moja mama ma niepełnosprawnego kota więc będę umiała się nim zająć. Jak się wszystko uda to będzie pewnie masa jego zdjęć tutaj. Mam nadzieje że kociak wprowadzi tu trochę miłości.
Jak by ktoś chciał o to mój instagram http://instagram.com/kiriday_95

Cudownie, to ostatnia noc kiedy chłopak jest na nocce, jutro piątek a po tem weekend, posprzątam mieszkanie i będzie cacy, generalnie mieszkanie już powoli zaczyna pełzać tyle w nim syfu... 

środa, 2 lipca 2014

4.

Dzisiejszy dzień jest dziwny, dziwny nie tyle że ja sama się w nim gubię, ale że mam złe myśli, "słaba psychika" się odzywa. Jeśli chodzi o dietę to lepiej niż wczoraj, napadu takowego nie było, po pracy od razu się położyłam spać, więc tego najgorszego momentu kiedy wracam po pracy i jem wszystko co popadnie nie było. Jak wstałam zjadłam pierogi i trochę kremu. Jednak już z przyzwyczajenia wszystko zwymiotowałam, jednak chyba nie idealnie więc do bilansu wpisałam dwa pierogi.




Jednak jak wiadomo nie tylko dieta jest moim zmartwieniem. Dziś w czasie pracy wyszłam z moim dobrym kumplem Kubą na papierosa. Przypomniałam sobie jak się poznaliśmy, był to 21 marca 2013 roku ten sam dzień kiedy poznałam mojego chłopaka. Pamiętaj jak dzień wcześniej leżałam w łóżku, przekonana że pierwszy dzień wiosny spędzę w szkole. Aż nagle coś mnie tknęło i napisałam do mojego najlepszego przyjaciela że jednak przyjadę na bilard i piwo rano do niego. To była jedna z najważniejszych decyzji w moim życiu, bo dzięki niej dziś siedzę w mieszkaniu na Bródnie sama, czekając na ukochanego. Ale wracając do 21,  to z rana przyjechałam i Adam(mój przyjaciel) przyszedł po mnie na stacje, następnie doszedł do nas właśnie Kuba, pamiętam że mnie bardzo zaintrygował (do dziś nie wiem czemu), potem przyszło jeszcze paru chłopaków i na sam koniec mój teraźniejszy chłopak. Pamiętam że nie zwróciłam zbytniej uwagi na niego, bawiłam się tylko jego dredami, ale z mojej strony to nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale z jego, owszem. Do dziś jak wspominamy ten dzień i pytam czy myślał że tak to się skończy, on odpowiada: " TAK, tylko nie wiedziałem jak będzie wyglądał ten pokój". Pamiętam jak tego dnia Adam zrobił się o mnie zazdrosny i przyciągał do siebie na każdy sposób. Jak Kuba wraz z mym chłopakiem zabrali mi telefon i wysłali do mojego znajomego z którym miałam się potem spotkać że nie mogę przyjść, tylko po to żebym z nimi została o 2 godziny dłużej. Śmieszne bo pewnie jak by nie wysłali tego smsa to dziś nie była bym w objęciach studenta transportu a archeologii.
21 marca 2013 roku dzień który zmienił moje życie. Dał mi ukochanego, wielu przyjaciół i najpiękniejsze wspomnienia. Jednak od tego dnia Adam żałuję swoich wcześniejszych decyzji a Kuba patrzy na mnie smutnymi oczami.
Pamiętam jak ostatnio kiedy robiliśmy imprezę tu na Bródnie, wyszłam z Kubą na papierosa a ten powiedział mi że "Osoba dla której mógł bym zmienić wszystko jest obok mnie, jednak w objęciach innego". Wtedy nie mówiąc nic po prostu weszłam do mieszkania, łamiąc zasadę nie palimy w środku
Dziś pracując z Kubą codziennie widzę jak boli go moja bliskość, i codziennie widzę jego smutne oczy.

Już czwartek, to dzień w którym Adam jedzie na rock na bagnie, mój przyjaciel który ma ten sam naszyjnik co ja, który rozumie mnie całkowicie, który jest moim jedynym prawdziwym przyjacielem , wyjeżdża, przez 4 dni nawet o mnie nie pomyśli, a ja nie będę mogła do niego zadzwonić żeby przyszedł do mnie... 4 dni pomyśleć że możliwe że od września, mój najlepszy przyjaciel będzie w innym kraju... boję się tego bo tylko z nim potrafię tak rozmawiać. Ale może wreszcie on będzie szczęśliwy, gdy nie będzie patrzył na moje szczęście które zbudowałam z inną osobą a nie z nim....

Dziś płakałam, płakałam mimowolnie kiedy mój chłopak wychodził do pracy, nie chciałam kolejnej nocy spędzać sama.... przez mój płacz spóźnił się do pracy.

wtorek, 1 lipca 2014

3.

Dziękuje za odzew, nawet nie wiecie jak bardzo się cieszyłam jak dostałam w pracy maile o komentarzach. Dało mi to siłę do działania.

Jednak w tym momencie jest TRAGICZNIE, do powrotu do domu było pięknie bo tylko 753kcl do 18. miałam potem zjeść tylko rosół ale wpadł kumpel poprosił o ciasto i się zaczęło.... nie zjadłam jakoś masakrycznie dużo bo tylko bułkę i ciasto jednak miało to dużo cukru w sobie, więc jak zwymiotowałam to nastąpił spadek cukru i właśnie się trzęsę bo mam atak glikemiczny. z tego powodu właśnie zjem błonnik naturalny i dobiję do 1000kcl na dzień
Śniadanie: mleko 0% i płatki naturalne crunch - ok 224kcl
Lunch: bułka z ziarnami, jogurt sojowy, dwa jabłka - ok 351kcl
Obiad: bułka pszenna - 178kcl
RAZEM: 753kcl no i błonnik ok 250kcl więc 1000 będzie....
jeszcze grzybki marynowane... ok 20kcl

Chyba mi to nie wychodzi, ale jest lepiej niż wczoraj, tylko raz wymiotowałam a nie 4....

Znowu jestem sama, znowu chłopak na nockach. Wiecie co jest najgorsze w tym wszystkim, że nie umiem zapominać o osobach. Nie umiem wyrzucić z pamięci kogoś kogo kochałam, chodź kocham teraz bardzo mojego ukochanego, to nie potrafię zapomnieć o innych. Każde wspomnienie o nich jest bolesne, szczególnie o nim. O wy on to człowiek który podniósł mnie z dołka i postawił na nogi, O wy on to dwie osoby. Czy ktokolwiek mnie rozumie?! Nie mam z moim chłopakiem identycznych naszyjników ale z O wym nim owszem. Mój chłopak nie nosi ode mnie bransoletki, ale o wy on nigdy jej nie zdejmuję. Mój chłopak mnie nie rozumie, ale o wy on tak.
Ale to mój ukochany jak było najgorzej wsiadł w samochód o 2 w nocy i jechał do mnie by mnie przytulać. To mój ukochany wyprowadził się od ukochanej mamy, by żyć od pierwszego ale ze mną.
To on wyprowadził się bym mogła uwolnić się ze złego domu.
To on zabrał mnie do Krakowa na cudowny weekend.
To on mnie przytula.
To on płakał jak zobaczył rany na moim ciele
To on....
Tak wiele dla mnie zrobił, kocham go bardzo ale coś nie pasuje, coś zgrzyta coś gaśnie.
Łapie promyki naszego szczęścia takie jak dzisiejszy poranek kiedy on wrócił z pracy a ja powoli do niej wstawałam i tuliłam się do niego jak najmocniej by mieć jego energie przez cały dzień.
Niech się skończą te koszmarne noce kiedy on jest w pracy... jeszcze 3 noce, bez czucia jego ciepła w łóżku.
miało być lepiej, miało być cudownie. BŁAGAM POMOCY.



Chodź nic nie rozumiem,
Nie rozumiem swoich wspomnień i uczuć
Chce być tylko z tobą.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

2.

Dzisiejszy dzień powinien być piękny!
1, dostałam się do szkoły medycznej!
2. zaczęłam nową prace!
Jednak jest źle, odchudzanie MASAKRA
Rano idealnie, bo śniadanie 196 kcl. Jednak potem masakra, po pracy pojechałam na Brzeską zobaczyć czy dostałam się na technika, potem na Wieleński do cer fura po zakupy.......... i tu się zaczęło.... w sklepie zjadłam pół bagietkę ziołową, i kupiłam sobie sunbites co dało 768 kcl na LUNCH!!!!!! więc jak tylko dojechałam do domu to do kibla.... wymiotowałam długo ale nie wszystko ze mnie wyszło.... potem obiad potrawka z ryżu i kurczaka niby nie kaloryczna ale jak się zje dwie miski to jednak. Potem czekolada z ryżem, kawałek ciasta i znowu do kibla..... i znowu nie wszystko... teraz zjadłam kolacje płatki z mlekiem, ale już mój żołądek chce je zwrócić....
Generalnie jak obliczyłam to ok 659 kcl strawiłam, jednak nie jestem tego pewna więc napisze że 1000 na pewno i kto wie że nie więcej.....
JUTRO BĘDZIE LEPIEJ!!!!!
dobrze że chociaż nie strawiłam wszystkiego....

Moja nowa praca raczej nie należy do najbardziej interesujących, INTIMISSIMI na pewno było ciekawsze, jednak szkoła i taka praca raczej źle by się skończyła. No i w PGP mam wolne weekendy i pracuje razem z kumplem. Do tego sklep był w centrum handlowym więc na przerwach chodziło się do sklepu po jedzenie, w nowej pracy nie ma sklepu, nie można z niej wyjść więc zjem jutro tylko jogurt sojowy w pracy i wypije cole 0.

Smutno mi, chłopak w pracy znowu na nocce, a ja sama w mieszkaniu, ciężko mi to przeżyć. Przez lęki się nie wysypiam, znajomi i luby każą mi iść znowu na terapie i po leki... ALE PO NICH SIĘ TYJE!!! i tak dobrze że zgodziłam się na antykoncepcje....

Czemu nie umiem być szczęśliwa?!
Czemu nie umiem docenić tego co mam wokoło siebie?!
Czemu niczego nie akceptuje?!

Błagam jak to czytasz to pociesz mnie, daj parę rad i słów otuchy. Czuję się taka samotna wśród tylu ludzi.

http://formeandmydreams.blogspot.com/ przypomniała mi o tej piosence

niedziela, 29 czerwca 2014

1.

Mam bulimie.
Mam słabą psychikę.
Przez społeczeństwo nazywana jestem "chora psychicznie"
Rocznik 95, tak ten który najgorzej zdał maturę.


To był wstęp.
dzisiaj:

Jestem sama w mieszkaniu, chłopak w pracy na nocce, jutro ja zaczynam też tam pracę, oczywiście jeśli wszystko dobrze pójdzie. Jeśli nie, to zostaję bezrobotna, bo pracę w ekskluzywnym sklepie rzuciłam, bo była okropna.
Czemu piszę ten cały blog? Bo znowu czuję się jak śmieć, jak ktoś bez wartości. Muszę mieć gdzie opisywać wzloty i upadki, by mieć siłę do zmian.
POSTANOWIENIA:
1. schudnąć (nigdy nie jestem zadowolona z sylwetki, to chyba przez chorobę)
2. dawać z siebie wszystko w pracy (by dawała jaką kol wiek satysfakcje)
3. do końca lipca ogarnąć włosy
4. nie kupować chipsów, czekolady, batonów itp.
5. nie jeść w pracy
6. uzdrowić stopy
7. pójść do dentysty
8. nie mieć napadów bulimicznych!!!!!!! (od roku mam je przy najmniej raz na tydzień)
9. być lepszą kobietą
10. sprzątać
11. OSZCZĘDZAĆ!
Tak wszystko co wyżej, jeśli zostanie spełnione ma dać mi szczęście...
Opiszę trochę siebie.
Jestem rocznik 95, mało ciekawy, ten co nie czuję się gimbusami tylko dlatego że ma jeszcze starą podstawę programową.
Miesiąc temu wyprowadziłam się z domu, mieszkam z chłopakiem.Właśnie zrozumieliśmy co znaczy żyć od 1 do 1, bo jest ten moment gdzie zostało nam ostatnie 20 zł....
 Czemu się wyprowadziliśmy tak szybko? Bo mój dom był niezdrowy, ale nie o tym dzisiaj. On wyprowadził się dla mnie. Czy ja bym zrobiła dla niego to samo?! Wolę nie odpowiadać.
Przed wczoraj dowiedziałam się że zdałam maturę, rzuciłam okropną prace i odetchnęłam z ulgą.
Dzisiaj wróciłam od rodziców chłopaka zapakowana po nos słoikami z jedzeniem. Wracając do stolicy czułam się jak 100% słoik, chodź na dowodzie istnieje miejsce urodzenia jako Warszawa.